Ks. Józef Gniewniak (1922-2000)

Ksiądz katolicki

Duszpasterz
akademicki

Wychowawca
i przyjaciel młodzieży

Pożegnanie ś.p. księdza Józefa Gniewniaka

8 sierpnia 2000 r.

Drogi nasz, kochany księże Józefie!

Pragnę Cię pożegnać w imieniu wszystkich, którzy byli Twoimi uczniami, wychowankami, przyjaciółmi. Trudno zliczyć, ilu nas było: studenci, licealiści, ministranci...

Wielu z nas miało szczęście spotykać się z Tobą przez blisko pół wieku.

Niektórzy spotkali Cię tylko raz i z tego jednego spotkania wynieśli cenny dar na całe życie.

Dziś mogła tu przybyć zaledwie drobna część tej licznej rzeszy, z której wielu rozproszonych jest po całym świecie.

To Ty nas – jako młodych – prowadziłeś po górskich szlakach, trudnych i wspaniałych... Uczyłeś dostrzegać oblicze Boga w tatrzańskich panoramach, zieleni smreków, szumie górskich strumieni. I w każdym napotkanym człowieku.

To Ty nas zachęcałeś, zanim jeszcze się zebrał Sobór Watykański II, by obficie karmić się chlebem Pańskim i umacniać słowem Ewangelii.

To Ty swym mądrym słowem kształtowałeś naszą wiarę i życiową postawę. W Twych słowach była moc, bo stał za nimi przykład własnego życia.

Gdy przyszła pora, błogosławiłeś małżeńskie pary z naszego grona, chrzciłeś nasze dzieci. I nas wszystkich gromadziłeś przy sobie jak jedną wielką rodzinę.

Dziękujemy Ci za to wszystko. Dziękujemy Bogu, że nas obdarował tak wspaniałym duszpasterzem, nauczycielem, wychowawcą, przyjacielem. Człowiekiem wielkiego ducha, pełnym prostoty i skromności.

Pragniemy Cię jeszcze przeprosić za wszystko to, czym kiedykolwiek sprawiliśmy Ci zawód lub ból:

- za nasze młodzieńcze, niemądre kawały,

- za niedochowanie wierności Tobie i temu, czegoś nas uczył,

- za niepamięć.

Życie nie szczędziło Ci ciężkich doświadczeń i cierpień. Tak przykro, że i nasza jest w tym cząstka. I żal, że już teraz nie da się niczego poprawić ni nadrobić.

Pozostaje nam jedynie wdzięczna pamięć o Tobie, modlitwa oraz wiara, że jak dawno temu prowadziłeś nas nieomylnie po tatrzańskich szlakach, tak kiedyś poprowadzisz nas niebiańskimi szlakami przed oblicze Pana wieków.

Andrzej Nadolny