Ks. Józef Gniewniak (1922-2000)

Ksiądz katolicki

Duszpasterz
akademicki

Wychowawca
i przyjaciel młodzieży

Wspomnienie

Elżbieta Galimska

W 1974 r. ze względów rodzinnych musiałam zrezygnować z całego etatu. Pracowałam zatem [w szpitaliku PALMA] 4 godz. dziennie, więc nie pełniłam wówczas funkcji pielęgniarki oddziałowej – byłam starszą pielęgniarką zabiegową.

Zwrócił się do mnie w tym czasie ks. Józef Gniewniak, że bardzo źle się czuje i chce położyć się do szpitala akademickiego przy ul. Mochnackiego na przebadanie. Rozmawiałam z p. Ordynatorem, który znał stan zdrowia księdza z poprzednich pobytów w szpitalu i chętnie wyraził zgodę.

Ksiądz Józef leżał parę dni. W tym czasie tłumnie przychodziła odwiedzać  go młodzież studencka i gimnazjalna (to ja zawiadomiłam młodzież).

Pewnego dnia na lekcji religii kapłan przydzielony do grupy prowadzonej poprzednio przez ks. Gniewniaka oświadczył gimnazjalistom, że „wasz ksiądz wyjechał i zostawił was.”

Na to oburzona młodzież chórem powiedziała: „Ksiądz kłamie, a ks. profesor Gniewniak leży w szpitalu akademickim i my po lekcji idziemy go odwiedzić”.1 Na drugi dzień do pana Ordynatora przyszedł ktoś przedstawiwszy się, że jest z kościoła i oświadczył, że ks. J. Gniewniak został zwolniony z pełnienia obowiązków duszpasterza akademickiego i stracił uprawnienia do leczenia w szpitalu dla szkół wyższych.

Kiedy pan Ordynator poszedł z tym do ks. Gniewniaka, ten przyjął to z ogromnym spokojem, podziękował, ubrał się i opuścił szpital.

***

1 W grupie gimnazjalistów była moja córka, która natychmiast powiadomiła mnie o całym zajściu.