Ks. Józef Gniewniak (1922-2000)

Ksiądz katolicki

Duszpasterz
akademicki

Wychowawca
i przyjaciel młodzieży

Wspomnienie o księdzu Józefie

ks. Jan Byrski1

W latach 1952 -1962 byłem ministrantem w parafii św. Jakuba Apostoła w Warszawie. Chyba od 1957 r. pracował w parafii ks. Józef Gniewniak. Był duszpasterzem akademickim, katechizował młodzież i opiekował się ministrantami. Brak było sal katechetycznych. Studenci, ministranci pod opieką ks. Józefa odgruzowali i uporządkowali piwnice w budynku parafialnym przy ul. Barskiej. Powstały sale katechetyczne i pomieszczenia rekreacyjne. Pamiętam, że w tych podziemnych salach spotkał się ze studentami i młodzieżą ks. prymas Stefan Wyszyński. Sługa Boży ksiądz kardynał Prymas przybył do naszej parafii po wyjściu z więzienia, by wygłosić kazanie do parafian i licznego środowiska akademickiego.

Ksiądz Józef organizował wycieczki, biwaki, obozy wakacyjne. Przy kościele gromadziło się dużo młodzieży. W mieszkaniu księdza ministranci mogli oglądać filmowe bajki.

Obozy wakacyjne odbywały się w górach, nad morzem i nad jeziorami. Gdy jednego roku mieszkaliśmy w Zakopanem na Jaszczurówce w domach górali (około 40 – 50 osób) milicja wyrzuciła wszystkie nasze osobiste rzeczy na podwórko, powywracano  łóżka. Księdza zabrano na przesłuchanie. Obóz został zlikwidowany.

Innym razem byliśmy nad morzem w Sopocie. Ks. prymas Wyszyński ofiarował nam piękne francuskie namioty. Po kilku dniach obóz zlikwidowano, a ksiądz Józef był wielokrotnie szykanowany za opiekę nad młodzieżą.

Wspominam ks. Józefa Gniewniaka jako człowieka wielkiego serca. Organizował pomoc materialną dla studentów, pomagał biedniejszym znaleźć mieszkanie, organizował bezpłatne korepetycje dla biedniejszych dzieci. Był bardzo dobrym kapłanem, cieszył się sympatią parafian. Doznawał jednak wielu cierpień od władz świeckich i był szykanowany.

Gdy po wielu latach spotykałem się jako  młody ksiądz z moim prefektem, ks. Józefem Gniewniakiem, widziałem w nim człowieka osamotnionego, odizolowanego od społeczeństwa, lękającego się ludzi, a nawet duchowieństwa. Jak mówił – bał się donosicieli i złych ludzi.

Zapewne wiele osób z Saskiej Kępy i Ochoty zawdzięcza ks. Józefowi Gniewniakowi to, że w młodości spotkało kapłana, który wskazał drogę wiary, otoczył kapłańską miłością i okazał wielu z nich pomoc materialną.

1 Ks. Jan Byrski jest proboszczem parafii św. Antoniego w Mińsku Mazowieckim.