Ks. Józef Gniewniak (1922-2000)

Ksiądz katolicki

Duszpasterz
akademicki

Wychowawca
i przyjaciel młodzieży

Warszawa, 20.III.2001

Drogi Panie Wojciechu,

Jest mi przykro, że dopiero po tak wielu miesiącach potwierdzam otrzymanie ubiegłorocznego listu od Pana, za co przepraszam. Było w tym jednak niewiele mojej winy. Za list oczywiście dziękuję. Pańską relację z ostatnich godzin śp. Księdza Józefa odebrałem z wielkim przejęciem. Sądzę nawet, że od niej winna się w ogóle rozpocząć planowana przyszła publikacja poświęcona pamięci Księdza. Wszystko, co ważne wobec Najwyższego, zostało zapisane właśnie w Pańskiej relacji, bardzo dramatycznej.

W niedzielnym, sprzed trzech dni, spotkaniu wychowanków i przyjaciół ks. Józefa uczestniczyłem – choć biernie, gdzieś tam w kąciku. Zadziwiła mnie ujawniona w Pańskim wystąpieniu mnogość białych plam w naszej wiedzy o życiu Księdza, wynikła przede wszystkim z konsekwentnego usuwania przez Niego w cień własnej osoby.

Być może niewiele nam to przyniesie, ale chciałbym odnotować w tym miejscu trzy dostrzeżone przeze mnie wzmianki o ks. Józefie w publikacjach. Może się to przyda do czegoś lub coś potwierdzi.

Data wywiezienia z Pawiaka do Oświęcimia została zapisana w książce Reginy Domańskiej „Pawiak. Więzienie gestapo. Kronika 1939 – 1944”, Warszawa 1978, s. 369-370. Więzień Pawiaka Gniewniak (bez imienia) został wywieziony 10.XI.1943 r. transportem liczącym 108 mężczyzn i dotarł następnego dnia do Oświęcimia, gdzie więźniowie zostali oznaczeni kolejnymi numerami od 162110 do 162217. Ponieważ w polskiej powojennej dokumentacji nie spotkałem się z innymi wzmiankami na ten temat, można sądzić, że w ocenie okupanta aresztowanie było dosyć rutynowe i nie wzbudziło większego zainteresowania gestapo, czyli ewentualne śledztwo i pobyt na Pawiaku byłyby raczej krótkie, co pozwala ocenić w przybliżeniu czas aresztowania na wczesną jesień 1943 r.

Dwa powojenne epizody z życia ks. Józefa zanotował o. Tomasz Rostworowski TJ w swej książce „Zaraz po wojnie. Wspomnienia duszpasterza (1945 – 1956)”, wyd. Editions Spotkania, Paryż 1986. Na s. 36-37 został przedstawiony kurs dla instruktorów sodalicyjnych w Częstochowie 6-12.I.1947 z udziałem m.in. Lecha Gniewniaka.

Jeden z czterech kursów instruktorskich w styczniu 1949 r. organizowany przez środowisko krakowskie w Szklarskiej Porębie, został rozbity przez UB, a Lech Gniewniak znalazł się wśród aresztowanych. Wkrótce po uwolnieniu z więzienia wstąpił do seminarium warszawskiego. Pisze o tym o. Tomasz na s. 70-72 swej książki.

Jeśli idzie o moje osobiste kontakty z ks. Józefem – były bardzo serdeczne, jakkolwiek niezbyt regularne i nienatrętne. Byliśmy sobie bliscy wiekiem, w nieodległym także czasie znaleźliśmy się obaj w niemieckich obozach koncentracyjnych, co dawało nam wiele impulsów do wymiany poglądów, też dosyć bliskich sobie. Bodźcem stawały się nierzadko wspólne nam obu zainteresowania historią, także pokaźny księgozbiór ks. Józefa, prawie biblioteka.

Najważniejszą wśród tych wszystkich ówczesnych więzi stały się jednak dzieci. Trójka naszych dzieci, przez wiele lat poddawana oddziaływaniu katechetycznemu i wychowawczemu ks. Józefa, połączyła nas z Nim najbliżej. Efekty zaś tego oddziaływania pozostały w naszym rodzicielskim przeświadczeniu do dziś żywe, trwałe. Podobnie nasza wdzięczna pamięć.

Przesyłam wiele pozdrowień i słów zachęty do kontynuowania rozpoczętego przez Was dzieła.

Szczęść Wam Boże!
Józef K. Wroniszewski